Wszystkie osoby które zastanawiają się nad wniesieniem pozwu w sprawie konsumenckiej do sądu powinny to dobrze przemyśleć. To niesie niestety duże ryzyko poniesienia jeszcze większej 'straty' niż już dotychczas poniesiona (w przypadku przegranej w sądzie). 

Namawiamy do kontaktów z ekspertami konsumenckimi lub z najbliższym Rzecznikiem Praw Konsumenta lub z najbliższym oddziałem Federacji Konsumentów..

Andrzej Wójcik

'Sądy' nad sądem
Oceniamy, że około 90 % wyroków w polskich sądach w sprawach cywilnych z zakresu problemów konsumenta, jest niesprawiedliwych i niesłusznych. 
Proste sprawy są prowadzone przez wiele lat. Zasądzane w tym okresie koszty postępowania, są absurdalnie wysokie w porównaniu z wartością sporów. Polskie sądownictwo raczej w naszej ocenie służy obecnie do nabijania państwowej kiesy, zamiast pomocy obywatelom w rozsądzaniu sporów. Powołane przepisy które osobom pokrzywdzonym mają umożliwiać dochodzenie własnych praw są przez sędziów zmieniane w  kolejny 'tryb' machiny 'upodlającej' biednych /mniej zasobnych w środki finansowe/.
Takie proste sprawy powinny być rostrzygane na jednej rozprawie w ciągu kilku lub kilkunastu minut. Sędziowie którzy przedłużają takie sprawy i prowadzą je miesiącami i często nawet latami, powinni się wstydzić. Naszym zdaniem powinni zmienić pracę. Zwykła przyzwoitość już zmusza by sprawę przy sporze wartości 150 złotych załatwić - rozstrzygać na jednej rozprawie. Gdyby nawet pechowy konsument przegrał, to koszty wyniosłyby 100-150 złotych.
To przykre że polskim sądom brakuje tak profesjonalizmu, jak i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, ..
publikujemy też jako przestrogę jeden z listów:
Listy "..Szanowni Państwo! 

Przeszło rok temu doradzono mi abym skorzystał z praw klienta. Dzisiaj gorzko tego żałuję. Szukam pomocy bo nie stać mnie na wydatek 6 tys. zł /koszty sądowe - dopisek redakcja/. Prawdopodobnie odsiedzę tę sumę w więzieniu. Co złego zrobiłem? Czy jeszcze mogę to naprawić? Kto mógłby mi pomóc? 

A oto cała historia. 

07-10-1999 Zakup komputera. Komputer miał wady, często się zawieszał - co potwierdzili świadkowie w sądzie. Był z tego powodu często wożony do naprawy, ale nie potrafili go naprawić. Przy zakupie musiałem podać, do czego komputer ma służyć. Odpowiedziałem, że do tłumaczeń dokumentacji i wtedy zaproponowano zestaw komponentów, który miał być niezawodny i najlepszy do takich prac. Zgodziłem się na te propozycje, tak jak inni klienci, ponieważ nie znałem się na częściach komputerowych. Gdybym się na tym znał, to sam mógłbym sobie złożyć. 

26-10-1999 Wymiana karty graficznej na lepszą, co miało usunąć zawieszanie się komputera. Komputer jednak nadal się zawieszał . Firma zaleciła mi sformatowanie dysku twardego w celu usunięcia sterowników od poprzedniej karty i ponownego wgrania sterowników nowej karty. 

09-12-1999 Po sformatowaniu dysku twardego, wgraniu Windows 98 i restartowaniu, komputer przestał działać. Przewieziony kolejny raz do serwisu. Termin naprawy przekładany z dnia na dzień, bez końca. Najpierw stwierdzono, że przyczynę uszkodzenia był wirus z internetu, potem, że uszkodzona była płyta główna, którą trzeba wymienić, ale nie ma takiej w sklepie. 

07-01-2000 29 dzień naprawy komputera. Wizyta u Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Gliwicach w celu uzyskania informacji o możliwościach i sposobie odzyskania komputera po przekroczeniu maksymalnego 28 dniowego terminu dokonania naprawy. Telefoniczna rozmowa Pani Rzecznik z  właścicielem firmy, o polubownym załatwieniu sprawy, lub mediacji zakończyła się kategoryczną odmową właściciela. Zalecił skierowanie sprawy do sądu powszechnego. 
Właściciel firmy odmówił przyjęcia pisma o przejęciu z gwarancji na odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi, ponieważ według niego nie miało to podstaw prawnych. Pismo wysłałem pocztą. Nagrana rozmowa z właścicielem firmy, w której kilka razy zapewniał, że wymieni uszkodzoną płytę główną i wyda mi sprawny komputer. Ostrzegł mnie, że jest oblatany z prawem i jak będę z nim walczyć to przez najbliższe pół roku komputera nie zobaczę. (nie było wirusów i nielegalnych programów.) 

08-01-2000 30 dzień naprawy komputera. Ponowna wizyta w sklepie  z synem. Ponowna nieudana próba odzyskania komputera. Właściciel firmy stwierdza, że komputer jest aktualnie składany (wymieniana jest płyta) a termin odbioru wyznaczy dopiero jutro. Firma wysyła pismo o odbiór komputera z serwisu. Ponowna wizyta u Rzecznika Konsumentów i ponowna rozmowa telefoniczna z właścicielem firmy, który odmawia wydania nowego sprawnego komputera, odmawia także zwrotu pieniędzy za niesprawny sprzęt twierdząc, że pieniądze dostał z banku, a nie od klienta. Stwierdził też, że sprzęt jest sprawny a klient nie chce go odebrać. 
 (nie było wirusów i nielegalnych programów.) 

12-01-2000 34 dzień naprawy komputera. Wizyta z dwoma świadkami w firmie  w odpowiedzi na pismo, z dn. 08-01-2000. Komputer przyniesiony z zaplecza sklepu był niesprawny, nie można było wgrać programów (słownik Collins) i nie działała stacja dyskietek. Słownik Collinsa działał poprawnie na innych komputerach, które znajdowały się w sklepie, nie działał tylko na moim. Próba naprawy trwała dwie godziny. Pracownik firmy wgrał tylko część przyniesionych przeze mnie programów. Wobec braku możliwości uruchomienia komputera zgodziłem się, aby dalsza naprawa odbyła się na zapleczu. Pracownik powiedział, że wymieni w końcu tą płytę główną i za pół godziny komputer będzie gotowy. Obiecał powiadomić mnie telefonicznie na telefon komórkowy. Czekałem bezskutecznie. (dlaczego pracownik serwisu nie wymienił płyty, kto mu zabronił?)(nie było wirusów i nielegalnych programów.) 

13-01-2000 35 dzień naprawy komputera. Rozmowa z Panią Rzecznik Konsumentów i przedstawienie sytuacji. Pani Rzecznik rozmawia z właścicielem firmy przez telefon. Nie doszło do żadnych uzgodnień, ponieważ właściciel firmy po raz kolejny stwierdza, że komputer był sprawny i zalecił skierowanie sprawy do sądu powszechnego. (Dlaczego zależało mu na skierowaniu sprawy do sądu?)(nie było wirusów i nielegalnych programów.) 

17-01-2000 39 dzień naprawy komputera. Wysłałem pismo do firmy w celu wyjaśnienia sprawy. Nie otrzymałem odpowiedzi. 

18-01-2000 40 dzień naprawy komputera. Wysłałem pismo do Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach, w którym opisałem powstałą sytuację. 

24-01-2000 46 dzień naprawy komputera. Odpowiedź ze Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach, w której informują mnie, że nic nie mogą zrobić i zalecili drogę sądową. Do odpowiedzi dołączone było pismo właściciela firmy do Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach w odpowiedzi na pismo xx. 
 4. Problemy z konfiguracją dotyczą drobnej niezgodności programowej z 
     najnowszą wersją WIN 98SE.    (nie było wirusów i nielegalnych programów.) 
 5. Wiele dni pracy doprowadziło do wykrycia i usunięcia tego problemu. 
     (nie było wirusów i nielegalnych programów.) 
6. Sprzęt jest sprawny o czym kupujący został poinformowany telefonicznie przez 
  pracownika serwisu. 
     (kiedy i przez kogo?) 
 7. Klient nie jest chętny aby doprowadzić do ugody i odtrąca wszelkie próby 
     załatwienia problemu ugodowo. 
 (Miejski Rzecznik Konsumentów potwierdził, że proponował firmie : ugodę, sąd konsumencki i mediację. Właściciel firmy  kategorycznie odrzucił te sugestie i polecił sąd powszechny.) 

28-01-2000   50 dzień naprawy komputera. Składam pozew do sądu,  oraz pisemną skargę do Miejskiego Rzecznika Konsumentów na postępowanie właściciela firmy. Obawiając się całkowitej utraty komputera (punkt 4 rewersu ; sprzęt nieodebrany w przeciągu 3 miesięcy ulega przepadkowi). 

03-02-2000 56 dzień naprawy komputera. W Nowinach Gliwickich ukazuje się artykuł opisujący mój przypadek i sposób postępowania nierzetelnych sprzedawców komputerów. 

12-02-2000 65 dzień naprawy komputera.  Właściciel firmy dzwoni do mnie z żądaniem natychmiastowego odebrania komputera. Grozi, że jeżeli tego nie zrobię to on mnie urządzi. Stwierdził, że przeglądał zawartość komputera i znalazł wirusy i nielegalne programy, o których powiadomi odpowiednie instytucje. Gadał o tym około 5 min. W tym samym dniu wysyłam pismo, do firmy z żądaniem całkowitego zaprzestania bezpośredniej formy kontaktów.(moje prywatne dane o sytuacji finansowej, stanie konta bankowego zostały wykorzystane przez adwokata na rozprawie dn. 31.08.2000. 
Pani adwokat stwierdziła, że pieniądze odzyskane z firmy uzdrowiłyby moją sytuację finansową. Nie wiem jak wykorzystano pozostałe dane: adresy znajomych i rodziny) 

24-12-2000 77 dzień naprawy komputera. Pismo z firmy od właściciela, w którym pisze o tym, o czym nie mówił przez telefon (dlaczego nie nagrał tej rozmowy?) 

28-02-2000 81 dzień naprawy komputera. Wysyłam pismo do firmy, w którym kolejny raz tłumaczę właścicielowi, że nie byłem w stanie wgrać wirusów i nielegalnych programów do komputera, który jest w jego firmie. 

02-03-2000 79 dzień naprawy komputera. Pismo do sądu o zwrot dodatkowego wyposażenia komputera: 
i. pamięci DIMM SDRAM 64MB 100MHZ 
ii. złącza do skanera PARAGON 600 II CD 
iii. płyta SŁOWNIK ANG-POL, POL-ANG COLLINS 

08-03-2000  85 dzień naprawy komputera. Pismo Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Gliwicach do Głównego Inspektora Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach o naruszeniach praw konsumentów przez firmę wobec trzech klientów. 

22-05-2000 Odpowiedź pozwanych na pozew. (brak słów). 

15-06-2000. Pierwsza rozprawa sądowa. Wstępne przesłuchanie stron. 

03-07-2000 Zakup komputera w firmie VOBIS za 7667 zł. Komputer ten pomógł mi realizować zadania stawiane przez pracodawcę. Gdybym tych zadań nie realizował, zostałbym zwolniony, ponieważ po operacji mogłem wykonywać tylko lekką pracę. Zadłużyłem się w PKO z tą myślą że wkrótce sprawę wygram i dług spłacę. 

11-08-2000. Druga rozprawa sądowa odwołana 

31-08-2000 Trzecia rozprawa sądowa. Przesłuchanie moich świadków. 

18-09-2000. Otrzymałem pismo (z dn. 12.09.2000.) ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich, ul. Nowowiejska 25, 00-665 Warszawa, o słuszności pretensji i zasadności reklamacji wobec firmy. 

20-10-2000. Czwarta rozprawa sądowa. Przesłuchanie świadka strony przeciwnej  serwisanta firmy. Świadek stwierdził, że uruchomił komputer dopiero przy końcu stycznia, 2000 ponieważ jego firma otrzymała właściwe sterowniki do Windows i pozostałych urządzeń w drugiej połowie stycznia. Po wgraniu sterowników komputer wg świadka pracował poprawnie. (Dlaczego sprzedano mi komputer bez właściwych sterowników? Jak ten komputer mógł wcześniej pracować poprawnie? Dlaczego firma instalowała mi dwa razy niesprawny Windows?) 

06-12-2000 Lekarz zaleca następną operację. Proszę lekarza o inny dalszy termin co tłumaczę koniecznością załatwienia ważnej sprawy. 

08-12-2000 Piąta rozprawa sądowa odwołana przez pełnomocnika strony przeciwnej z powodu towarzyszenia mężowi podczas wizyty u lekarza. 

11-12-2000 Wysyłam pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości o przyśpieszenie zakończenia sprawy. 

22-01-2001 Otrzymuję odpowiedź z Ministerstwa o przesłaniu mojego pisma z dn. 11.12.2000  do Prezesa Sądu Rejonowego w Gliwicach. 

08-02-2001 Dostałem zwolnienie lekarskie i kolejne zalecenie poddania się operacji. Proszę lekarza o  przesunięcie terminu operacji o kilka dni. Otrzymałem odpowiedź od Przewodniczącego Wydziału I Cywilnego stwierdzające że sprawa jest rozpoznawana bez zwłoki. 

09-02-2001 Szósta rozprawa sądowa przesłuchanie stron. Na moją uwagę, że brak komputera uniemożliwił mi wykonanie zleconych tłumaczeń dokumentacji właściciel firmy stwierdził, że mogłem tłumaczyć bez komputera i dokończyć zlecone prace. Stwierdził też, że znalazł komputerze program AutoCad, który wymaga specjalnej nakładki sprzętowej na port drukarki. Pamiętam, że podczas instalacji AutoCada w firmie, w której pracuję administrator systemu nie używał żadnych nakładek tylko wpisał kod dostępu. Poza tym  stwierdził, że klienci są głupi i nie umieją obsługiwać komputerów a nawet celowo je niszczą, aby wyłudzić pieniądze od sprzedawcy. Pomaga im w tym Miejski Rzecznik Konsumentów narzucając porządnym firmom jakieś przepisy dla własnej przyjemności. Obrońca firmy wniósł o oddalenie pozwu w całości i zasądzenie ode mnie kwoty 6 tys. złotych na pokrycie kosztów sądowych i innych. 

14-02-2001 Ogłoszenie wyroku. Sąd oddalił moje powództwo w całości i obciążył mnie kosztami sądowymi w wysokości 6 tys. zł. 

15-02-2001  Złożyłem wniosek o uzasadnienie na piśmie wyroku z dn. 14-02-2000. 

Gdybym rok temu odebrał ten złom z firmy  i oddał odpłatnie do naprawy jakiemuś fachowcowi straciłbym może z 500 zł. Przez moją głupotę i wiarę w prawa klienta straciłem już dużo więcej i mogę stracić wszystko. Człowiek uczy się na błędach. Firma nauczyła mnie rozumu. Brać, co raczą dać i dziękować upadając do nóg. Jest to dużo lepsze niż sąd. Z poważaniem .." 

Polskie sądownictwo i urzędy administracji państwowej w znacznej mierze przyczyniają się do 'bezprawia' w Polsce  /nieświadomie (?)/. 
Poszanowanie prawa musi być widoczne w instytucjach władzy państwowej - sądy, policja, prokuratura, urzędy kontroli /sanepid i inne/. Urzędnicy nie znają przepisów lub ich nie przestrzegają, zdaża się że bezkarnie przez wiele lat działają na szkodę obywateli i Państwa Polskiego. 
Brak poszanowania prawa w urzędach i w organach władzy państwowej uniemożliwia praktycznie dochodzenie swoich praw przez osoby poszkodowane. Prowadzenie prostych spraw trwa wiele lat (powinny być rozpatrywane na jednym posiedzeniu-rozprawie). Sprawa prowadzona wiele lat, to ogromne koszty które w procesie cywilnym ponosi strona czyli obywatel (płaci wielokrotnie wyższe koszty niż powinien i to tylko z powodu wydaje się z braku uniejętności urzędników).
Absurdalne i niesprawiedliwe wyroki zmuszają obywateli do ograniczania walki o swoje prawa lub całkowicie uniemożliwiają tą walkę. Ogromna ilość spraw nie trafia do sądów, czyli winni pozostają bezkarni /sprawy cywilne - sprawy konsumenckie/.
Obywatel 'pokrzywdzony' przez urzędników traci wiarę w sens poszanowania prawa.Chcąc walczyć o swoje prawa często poświęca wiele lat swojego życia, nie mając żadnej gwarancji, że prawda i sprawiedliwość wygra.
Nie znamy sądu w Polsce gdzie protokół rozprawy czy posiedzenia byłby reprezentacją wypowiedzi stron (!!!).W ani jednym przypadku nie spotkaliśmy bezpośredniego protokołowania wypowiedzi stron - sędzia dyktuje protokolantowi coś co uważa że jest ważne /jego zdaniem/ używając innych słów, innych zwrotów i w rezultacie zmieniając - zniekształcając sens wypowiedzi świadków i stron.W polskich sądach nie znaleźliśmy ani jednej stenotypistki /są tylko protokolantki (to nie to samo)/
W Polskim Sądownictwie przewodniczący dyktując do protokołu treści, które jego zdaniem ktoś podał narusza interes obywateli i zamiast zajmować się sprawą - prowadzić ją, myśląc nad jej tokiem -  dyktuje protokolantowi co ten ma do protokołu wpisać
/protokolanci nie dosłyszą ? ( a może to znana z przedszkola zabawa w głuchy telefon ?)/.
Ingerowanie przez sędziów w treści w protokole jest niezgodne z obowiązującym prawem /przepisy KPK i inne powołane/, jest to łamanie podstawowych praw człowieka /Art. 6 Konwencja o Ochronie Praw Człowieka - prawo do sprawiedliwego procesu/. Zniekształca się w ten sposób lub niszczy materiał dowodowy. Zeznania stron i świadków to bardzo ważne składniki materiału dowodowego. Po 'przedyktowaniu' przez sąd, ten materiał dowodowy często nabiera zupełnie bezsensownych treści i staje się bezwartościowy dla sprawy.
Policja, prokuratury i sądy nie są zainteresowane prowadzeniem spraw, na rzecz konsumentów, wydaje się że robią wszystko by żadnych spraw z tego zakresu nie prowadzić.
Konsument zgłaszając sprawę lub w jej trakcie staje przed murem obojętności i 'złej woli' - urzędnicy trwają w przyzwyczajeniach z epoki stalinizmu /być może w dobrej wierze (?) - "bo tak się prowadziło sprawy zawsze (w komunie)".
Zwykły obywatel jest nadal nikim. Jego problemy są lekceważone, czas i pieniądze marnowane. Prawa obywatela w Polsce wynikające z Konstytucji to zwykła fikcja.
 
Serwis "Konsument" nie świadczy usług prawniczych, a w szczególności nie udziela usługowo indywidualnych informacji ani porad z zakresu prawa, a jego autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za skutki wynikłe z zastosowania się do treści zawartych na stronach serwisu. Wszelkie materiały z zakresu prawa zawarte na stronach "Konsument" mają jedynie charakter popularyzowania wiedzy o instytucjach prawnych i możliwościach ich praktycznego zastosowania. Każdą jednak sprawą interesujemy się mając na celu dobro konsumenta i ochronę interesu obywateli (Art.82 Konstytucja RP).. Zapraszamy do współpracy radców prawnych, adwokatów, prokuratorów, oraz wszystkie inne osoby i organizacje zainteresowane problemami konsumenta.